Miała być dolce vita a ja tu wyciągnę kopyta..

szydelko

wtorek, 14 lipca 2009

Niedawno spotkalam moją koleżankę,która jest posiadaczką slodkiej córci.W związku,iż wyżej wspomniana zaprosila mnie do siebie na pogaduchy ,postanowilam wypróbować moje umiejętności czapkowe w  calkiem kobiecej dziedzinie.Wykorzystując nieobecnośc mojego męża,gdyż ten to wciąż narzeka,kiedy zabiorę się do wieczornych robótek,stworzylam kapelusik.A,że posiadaczka to mala Polka na obczyżnie,koniecznie w barwach narodowych.Niestety mój synio za nic w świecie nie chcial pozować do zdjęcia,więc poslużylam się niezbyt wdzięczną modelką~plastikową podlewaczką....

barwy narodowe

Nowa wlaścicielka wygląda slodzutko,jej mama zachwycona do tego stopnia,że zlożyla mi zamówienie na czapkę zimową.W przyplywie eufori machnęlam jeszcze jeden i szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia komu go sprezentować gdyż rozmiar jest na dziewczynkę trzyletnią.Kapelusik powstal,gdyż wbilam sobie do glowy wątpliwość czy śledząc wzór na serwetkę i zmniejszając liczbę oczek w odpowiednich miejscach,można dojść do produkcji kapelusza.I tak kombinowalam prójąc praktycznie w nieskończoność,aż doszlam do zamierzonego celu.Efekt?Na podlewaczce wygląda tak:Niebieski

W związku z kapeluszowym zamieszaniem liczba brakujących kwadratów w kolderce zmniejszyla się zaledwie do dziewięciu.Poza tym mój mąż poprosil mnie o zrobienie czegoś dla malej Grety,nowonarodzonej córci jego kolegi,więc wpakowalam na tamborek śpiącego kota.Haftuję wieczorami grając na nerwach mojemu mężowi chcialeś-to masz więc siedz cicho.Kot na dzień dzisiejszy chrapie jeszcze na tamborku,jutro przerzucę go na różowiutki śliniak,kóry zamierzam począć na mojej emerytowanej maszynieŚpiący kot

czwartek, 09 lipca 2009

Zaczęlam  pocić się nad kolderką,zrobilam ze trzydzieści kwadratów i ogarnęlo mnie znużenie.Nudzi mnie praca monotonna.W związku z tym,że moja teściowa podrzucila mi slodkie spodenki mojego męża,z czasów dzieciństwa,postanowilam ożywić sobie  monotonnię szydelkowania kolderkowych kwadratów, wyrobem  czapki.Korzystając z pomocy forum oraz czynnym podglądaniem nieslychanie zdolnych blogowiczek,wyszlo mi odblaskowe "coś". Tak wygląda w  duecie ze spodenkami w stylu lat siedemdziesiątych mój niesamowicie ruchliwy model:

zielony kapelutek

I z góry...

seledynowy zawrót glowy

Fakt,w pracach dla chlopca nie można się zbytnio wykazać,dla dziewczynek to zupelnie inna sprawa,tu można slodzić do bólu,nęci mnie wyrób kapelutka dla malej kobietki ,ale nie mam w zasięgu takowej...

Ostatno szwędając się po mieście zaopatrzylam się w taki material.

material

Świetny owocowy wzór i plus,że nie trzeba prasować.Zaplacilam grosze i wszystko byloby ok,gdyby nie fakt,że material byl już cięty w kawalki i nie obliczylam ,że na mój stól kuchenny jest ciut przykrótki.Kombinowalam ,kombinowalam i wymyślilam sobie dodatek krzyżykowy.Coś na wzór tego:plan

W czasie nieokreślonym oczywiście.Na razie muszę ukończyć kolderkę i wziąść się za biale spodnie.Moja nauka drutowa stanęla w marwym punkcie.

Ps.Śliniaczek robię haftem plaskim ,lańcuszkowym,korzystam z wloskich objaśnień ,więc nie znam polskich odpowiedników.W tej dziedzinie haftu jestem totalną nowicjuszką więc sama nie wiem co z tego wyjdzie.Dziękuję za mile komentarze.

wtorek, 07 lipca 2009

moje buty nadają się do wyrzucenia,nie to ,żebym się stańcowala,po prostu na tych kocich lbach  przed kościolem jeden flek rozsypal się w drobny mak.Mój syn znudzony ponad godzinnym oczekiwaniem na pannę mlodą postanowil ganiać jak szalony,a ja za nim w szpilkach.Podczas mszy zglodnial ,więc musialam poszukać intymnego miejsca, wyjąć opancerzną w  wyszczuplający gorset cyckę i nakarmić gada.Miejsce przyjęcia bylo romantyczne i piękne ,ale nie mialam zbyt wiele czasu na zachwyt gdyż bylam zmuszona galopować między basenem a porozstawianymi gdzie okiem sięgnąć świeczkami,które mój syn postanowil ugasić. Kiedy poszliśmy wreszcie do środka,delektować się jedzeniem i zabawą,mojemu synowi wyczerpaly się baterie i padl jak misio po ogórkach

Wesele

Ja zresztą też,ale nie moglam tak po prostu zasnąć.

W końcu udalo nam się zakończyć  pewne prace.Zderzaki zniknęly ze stolu,więc mogę pokazać jak się prezentuje moja wypocona serweta.

serweta jak widać  skończona

I z bliska...

Z bliska

Rozglądając się po balaganie panującym w moim ogrodzie doszlam do wniosku,że ona tu po prostu nie pasuje,więc baz żalu oddam ją nowej wlaścicielce.U niej przynajmniej zrobi dobre wrażenie.A ja spokojnie zrobię sobie inną.

W między czasie ruszyla cala naprzód kolderka dla Oli,brakuje mi zaledwie 20 kwadratów,no i na tamborku mam wyszperany w moich worach z materialami tem oto śliniaczek.śliniaczek

Wzór trochę  banalny,znalazlam go w polowie wyszyty,więc postanowilam skończyć zważywszy,że ostatnio mój caly świat kręci się kolo tej malutkiej ,jeszcze nie narodzonej istotki.

środa, 17 czerwca 2009

W Polsce zimno,a tutaj w Rzymie można umrzeć z gorąca...Zasypiam kolo trzeciej w nocy ,kiedy robi sie trochę chlodniej.Budzę się kolo piątej bo mój syn mnie ciągnie za cycki,nie mam pojęcia jak mu wybić z glowy to ssanie.Póltora roku i jeszcze go karmię..Wyglądam koszmarnie.W dodatku wczoraj mój mąż spadl ze schodów i skręcil sobie nogę.Calą noc jęczal jak szalony,nie zmrużylam oka,poszlam do Leonarda i zaraz przukical mój mąż.I od tej pory mialam jęki w stereo.Z rana wyglądalam jak upiór.Nawet nie wiem ile wypilam tych slynnych kaw espresso,ktore dla mnie i tak na zawsze już zostaną lurą w naparstku.No i jakś funkcjonuję,choć oblana potem,dysząc jak lokomotywa z nadzieją oglądam prognozę pogody.W lipcu ma być chlodniej.....Nawet dlubać mi się nie chce.Zdesperowana nasturcja rozpaczliwie wola o cien,zresztą nie tylko ona zdesperowana..Kiedys mialam piękny ogród a teraz przypomina krzyżówkę placu zabaw z warsztatem stolarsko-samochodowym.Moj mąż wbil sobie do glowy malutki domek drewniany a mój brat maluje samochód.Leonardo jest szczęśliwym pośiadaczem huśtawki ,domku,stoliczkow,krzeselek,samochodów a wczoraj dojechala jeszcze ślizgawka..Wszystko wyżej wymienione zaslania moje gerbery,fiolki,róże ,nasturcje...ale to tylko mnie przyprawia o mdlości.Ach ci mężczyżni...Z robótkami ide na przód,postanowilam,że nie zacznę nic nowego dopóki nie skonczę wszystkiego ,co porozrzucalam po kątach.Kupilam sobie śliczną  pistacjową bawelnę i po nocach wymyślam co moglabym  zrobić.W maju zrobilam 20 bombonier dla syka Baski z okazji komunii.Zrobilam je na szydelku a aniolki dokupila Baska.Wyszly nawet nie żle,wzór wzięlam z numeru specjalnego Mani di fata,poświęconemu wlaśnie bombonierom.Wyszly mniej więcej takbomboniera z aniolkiem

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Jak mam wolny moment to machnę jakiś kwadracik do kolderki dla Oli.Nie powiem,że się śpieszę bo Ola urodzi się w sierpniu...Kolderka dla Oli

Zakładki:
Ciekawe z sieci
Decoupage
Deska ratunku
Podziwiam
Zagranicznie
contatore visite contadores de visitas eharmony.com
eharmony.com besucherzahler contatore internet
bloguez.com