Miała być dolce vita a ja tu wyciągnę kopyta..

szydelko

czwartek, 30 lipca 2009

W końcu wypocilam torebeczkę,którą obiecalam.Troszkę to trwalo gdyż wypadalam od czasu do czasu na basen z moją mala rybką,która wprost uwielbia plywać.Torebeczka byla obiecana"ludziom",do których wywędrowal kapelusz.Wyszla tak:

kwiatowa torebkaPrzypominam jak wyglądal kapelusz

kapelusik

Torebcia jest w środku podszyta,tzn będzie bo ja już przez te baseny nie zdążylam,zajmie się tym moja mama.Zapisalam się też na wymianę woreczkową więc szukam pomyslów.Prawde mówiąc pomysl mam,ale z czasem troche gorzej.Niebawem wybieramy się na urlop do Toskani więc zajmę się tym na miejscu.

sobota, 25 lipca 2009

Zrobilam butki dla malego chlopczyka,i kolejny marynarski berecik.Szukalam w internecie ,ale butki typowo chlopięce bardzo ciężko znależc,więc wymyślilam je sama. Użylam poskladek do śrub jako ozdoby przy sznurowadlach i na górze w beretku,zrobilam też malutki niebieski smoczekbuciki

Pierwszy raz zabralam się za zrobienie butów,pierwszy wyszedl mi od razu ,za to z drugim to byl problem,wychodzil większy .Ale w końcu się udalo

bucikiMam nadzieję ,że prezent się spodoba....

poniedziałek, 20 lipca 2009

Wreszcie zakończylam swoją mozolną pracę nad kolderką dla Oluni.Postanowilam  wykończyć ją na bialo,gdyż nadmiar różu nawet dla dziewczynki może dać efekt przeslodzony.W oryginale kolderka byla zielo~ żólta,ale zważywszy,że to pierwsza kobieta w rodzinie i z różami praktycznie mialam niewiele do czynienia,powstal taki maly kocyk do wózka:

 Kolderka dla Oli

stokrotki

kolderka

W dodatku w sobotę podobnie jak mój mąż kilka tygodni temu , skręcilam sobie nogę,z tą różnicą,że nie jęczę po nocach tylko zajmuję się wszystkim tak jak dotychczas,kicając jak zając.Kapelusik niebieski powędrowal do ludzi,muszę tylko dorobić malą torebeczkę w tym samym stylu.Poza tym mam jeszcze zrobić coś dla malego chlopca.Dobrze,że to nogę skręcilam a nie rękę.W niedzielę pokicalam na targ i zaopatrzylam się w niezbędne materialy.Zaczęlam robić nawet malutki bucik,ale nie wyobrażalam sobie ,że to takie trude.Zobaczymy co z tego wyjdzie

wtorek, 14 lipca 2009

Niedawno spotkalam moją koleżankę,która jest posiadaczką slodkiej córci.W związku,iż wyżej wspomniana zaprosila mnie do siebie na pogaduchy ,postanowilam wypróbować moje umiejętności czapkowe w  calkiem kobiecej dziedzinie.Wykorzystując nieobecnośc mojego męża,gdyż ten to wciąż narzeka,kiedy zabiorę się do wieczornych robótek,stworzylam kapelusik.A,że posiadaczka to mala Polka na obczyżnie,koniecznie w barwach narodowych.Niestety mój synio za nic w świecie nie chcial pozować do zdjęcia,więc poslużylam się niezbyt wdzięczną modelką~plastikową podlewaczką....

barwy narodowe

Nowa wlaścicielka wygląda slodzutko,jej mama zachwycona do tego stopnia,że zlożyla mi zamówienie na czapkę zimową.W przyplywie eufori machnęlam jeszcze jeden i szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia komu go sprezentować gdyż rozmiar jest na dziewczynkę trzyletnią.Kapelusik powstal,gdyż wbilam sobie do glowy wątpliwość czy śledząc wzór na serwetkę i zmniejszając liczbę oczek w odpowiednich miejscach,można dojść do produkcji kapelusza.I tak kombinowalam prójąc praktycznie w nieskończoność,aż doszlam do zamierzonego celu.Efekt?Na podlewaczce wygląda tak:Niebieski

W związku z kapeluszowym zamieszaniem liczba brakujących kwadratów w kolderce zmniejszyla się zaledwie do dziewięciu.Poza tym mój mąż poprosil mnie o zrobienie czegoś dla malej Grety,nowonarodzonej córci jego kolegi,więc wpakowalam na tamborek śpiącego kota.Haftuję wieczorami grając na nerwach mojemu mężowi chcialeś-to masz więc siedz cicho.Kot na dzień dzisiejszy chrapie jeszcze na tamborku,jutro przerzucę go na różowiutki śliniak,kóry zamierzam począć na mojej emerytowanej maszynieŚpiący kot

czwartek, 09 lipca 2009

Zaczęlam  pocić się nad kolderką,zrobilam ze trzydzieści kwadratów i ogarnęlo mnie znużenie.Nudzi mnie praca monotonna.W związku z tym,że moja teściowa podrzucila mi slodkie spodenki mojego męża,z czasów dzieciństwa,postanowilam ożywić sobie  monotonnię szydelkowania kolderkowych kwadratów, wyrobem  czapki.Korzystając z pomocy forum oraz czynnym podglądaniem nieslychanie zdolnych blogowiczek,wyszlo mi odblaskowe "coś". Tak wygląda w  duecie ze spodenkami w stylu lat siedemdziesiątych mój niesamowicie ruchliwy model:

zielony kapelutek

I z góry...

seledynowy zawrót glowy

Fakt,w pracach dla chlopca nie można się zbytnio wykazać,dla dziewczynek to zupelnie inna sprawa,tu można slodzić do bólu,nęci mnie wyrób kapelutka dla malej kobietki ,ale nie mam w zasięgu takowej...

Ostatno szwędając się po mieście zaopatrzylam się w taki material.

material

Świetny owocowy wzór i plus,że nie trzeba prasować.Zaplacilam grosze i wszystko byloby ok,gdyby nie fakt,że material byl już cięty w kawalki i nie obliczylam ,że na mój stól kuchenny jest ciut przykrótki.Kombinowalam ,kombinowalam i wymyślilam sobie dodatek krzyżykowy.Coś na wzór tego:plan

W czasie nieokreślonym oczywiście.Na razie muszę ukończyć kolderkę i wziąść się za biale spodnie.Moja nauka drutowa stanęla w marwym punkcie.

Ps.Śliniaczek robię haftem plaskim ,lańcuszkowym,korzystam z wloskich objaśnień ,więc nie znam polskich odpowiedników.W tej dziedzinie haftu jestem totalną nowicjuszką więc sama nie wiem co z tego wyjdzie.Dziękuję za mile komentarze.

wtorek, 07 lipca 2009

moje buty nadają się do wyrzucenia,nie to ,żebym się stańcowala,po prostu na tych kocich lbach  przed kościolem jeden flek rozsypal się w drobny mak.Mój syn znudzony ponad godzinnym oczekiwaniem na pannę mlodą postanowil ganiać jak szalony,a ja za nim w szpilkach.Podczas mszy zglodnial ,więc musialam poszukać intymnego miejsca, wyjąć opancerzną w  wyszczuplający gorset cyckę i nakarmić gada.Miejsce przyjęcia bylo romantyczne i piękne ,ale nie mialam zbyt wiele czasu na zachwyt gdyż bylam zmuszona galopować między basenem a porozstawianymi gdzie okiem sięgnąć świeczkami,które mój syn postanowil ugasić. Kiedy poszliśmy wreszcie do środka,delektować się jedzeniem i zabawą,mojemu synowi wyczerpaly się baterie i padl jak misio po ogórkach

Wesele

Ja zresztą też,ale nie moglam tak po prostu zasnąć.

W końcu udalo nam się zakończyć  pewne prace.Zderzaki zniknęly ze stolu,więc mogę pokazać jak się prezentuje moja wypocona serweta.

serweta jak widać  skończona

I z bliska...

Z bliska

Rozglądając się po balaganie panującym w moim ogrodzie doszlam do wniosku,że ona tu po prostu nie pasuje,więc baz żalu oddam ją nowej wlaścicielce.U niej przynajmniej zrobi dobre wrażenie.A ja spokojnie zrobię sobie inną.

W między czasie ruszyla cala naprzód kolderka dla Oli,brakuje mi zaledwie 20 kwadratów,no i na tamborku mam wyszperany w moich worach z materialami tem oto śliniaczek.śliniaczek

Wzór trochę  banalny,znalazlam go w polowie wyszyty,więc postanowilam skończyć zważywszy,że ostatnio mój caly świat kręci się kolo tej malutkiej ,jeszcze nie narodzonej istotki.

Zakładki:
Ciekawe z sieci
Decoupage
Deska ratunku
Podziwiam
Zagranicznie
contatore visite contadores de visitas eharmony.com
eharmony.com besucherzahler contatore internet
bloguez.com