|
Miała być dolce vita a ja tu wyciągnę kopyta..
szydelko
środa, 19 października 2011
No i klops zezarlo mi caly wpis.A tyle sie napisalam..... O tym,ze nic mi sie nie chcialo,ani dzialac,ani pisac,ani nawet patrzec.O tym,ze byly wakacje i nic sie nie chcialo,potem powrot z wakacji i nudne zajecia domowe i dalej nic,bo myslalam,ze jak pojdzie dziecie do szkoly to moze mi sie zechce.Dziecie w przedszkolu,integracja,rozstanie,przyzwyczajenia,nareszcie spokoj,czas tylko dla siebie(tzn gruntowne porzadki,ukladanie szmat,polek,zabawek,nie mylic z solarium,fryzjer,masaze)Potem,moze w koncu czas tylko dla siebie(robotki,blog,czytanie itd)i pierwsze choroby,lekarze,goraczki,znow integracja i kolo sie zamyka.I zeby mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce...I tu nagle taki kolejny,jesienny dzien i pisze piekny post i nic,nic,nic,nawet bloxowi sie nie chce.Albo zapomnialam ,ze czasem trzeba zapisac wpis.gdyz tyle mnie nie bylo.A nawet wyroznienie dostalam od Ewy,choc ostatnie miesiace byly dowodem,ze nieslusznie.I juz nie bede obiecywac,ze inaczej,tylko podziekuje ...
Mialam napisac siedem rzeczy o sobie.
Za wyroznienie dziekuje,i przekazuje wszystkim kreatywnym duszom,ktore odwiedzam,i ktore mnie odwiedzaja! Tymczasem jesien, za oknem i na blogach
I jesiennie tez u mnie i nawet u mojej tesciowej,bo z rozpedu jej tez wyszydelkowalam takie dynie,a co!!! I jesienny look w bijoux.
Moje dziecie dumnie nosi do szkoly serwetke.(Malo roboty,tylko oczy z orbit wychodzily przy tych czarnosciach)
A mama zabrala sie za swiateczne haftowanie...
Co z tego wyjdzie to nie mam najmniejszego pojecia,ale wzielo mnie na czerrrwone ostatnio. Pozdrowionka i do nastepnego!!!
Eli
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Zniknelam na moment z blogowego zycia gdyz dopadly nas chorobska,moj maly czlowiek dostal zapalenia ucha i przez kilka dni trzymala go niewielka goraczka.Po wizycie u pediatry,i antybiotyku wrocil do swej dawnej superaktywnosci,natomiast mnie dopadla sezonowa alergia i pozbawila jakiejkolwiek checi czegokolwiek.Sprawca powoli przekwita,oczywiscie przy sypialnianym,wiecznie otwartym oknie,aby w pelni zapuscic w plucach alergeny...Juz jest lepiej,nie ominela mnie jednak wizyta w przychodni,gdyz ataki kaszlu powodowaly panike w oczach przechodniow i pospieszne odsuwanie sie,standardowa niewrazliwosc na zapachy i smaki ,i doszla jeszcze jakas gluchota,z nadmiaru kichniec poprzestawialy mi sie chyba trabki.A oto winowajca,zdjecie z netu gdyz juz nie chce kusic losu
W tym czasie z lekka pomachalam szydelkiem,powstal zielony topik dla dziewczynki.
Ponizej moje starannie skrywane scrap-owe nieumiejetnosci ,dzis ujrza blogowe swiatlo aby wywolac szczery usmiech- tadadam -Pudelko!
A pudelko ma skryc w srodku kocyk dla malego dzidziusia.
Mialy to byc kroliczki ,ale jakos im sie uszka dziwnie pozawijaly ,pewnie potraktuje jeszcze zelazkiem,zanim dotrze do odbiorcy.No i mecze jeszcze zamowione topy,ale idzie mi to strasznie opornie,gdyz dla doroslych ciezko mi sie tworzy.Zrobilam dwa ale jakos nie zalapaly sie na rodzinne zdjecie,zielony i turkusowy.Ten swiezutki jeszcze w wersji roboczej.
No i tyle na dzis,wracam do topu czarnego, ile ich zrobic zdolam to nie wiem,znow mi sie marzy jakas dziecinna kolorowa robotka.Pozdrawiam i dziekuje za odwiedziny!
piątek, 13 maja 2011
Co niektorzy pewnie slyszeli o przepowiedni dotyczacej trzesienia ziemi 11 maja,podawaly o tym media ,czesc powyjezdzala,w mojej dzielnicy wszystkie sklepy przewaznie chinskie zamkniete.Sceptycznie nastawiona nie mialam czasu rozmyslac gdyz napadl mnie atak anginy i wysoka goraczka zmusila do lezenia.Na szczescie przepowiednia nie sprawdzila sie choc, otulona welnianymi kocami nie sadze bym zdolala uciec.Fakt faktem dwie jedynki to dosc pechowe polaczenie,katastrofy terrorystyczne 11 wrzesien i 11 marzec Madryt,11 marzec trzesienie ziemi w Japonii,no i teraz w Hiszpanii,no coz wierzyc,nie wierzyc.. Poza tym strasznie sie wkurzylam,bo ktos mi sie wlamal w moj internet,z mojego meila wysylal wirusy,ganial mi po Fejsbuku,gadal ze skypa i nie wiem co jeszcze,szczytem byly odpowiedzi od adwokatow dotyczace sprzedazy domu,ale po tym jak mnie sasiadki powiadomily,ze sie wyprowadzam to juz sie zdenerwowalam!!!!Nie jestem jakims tam informatykiem,wirusa do kwarantanny to jeszcze moge podprowadzic ,ale skad go wziasc i jak wkleic w meila to nie mam zielonego pojecia!!!Nie dosc,ze sie podpial do wii-fii,podglada mi znajomych to jeszcze takie rzeczy wygaduje,to ktos z bloku musi byc!!!No i prosze,zmienilam sobie adres,bo te reklamy co mi tam przychodza przez tego"£$%%&&/()==!!"£$% to ze 100 dziennie jest,pozmienialam hasla itd moze sie koles znudzi,ale wczesniej czy pozniej to sie dowiem i jak sie dowiem kto,to naprawde sie zdenerwuje!!! No to jak sie wyzalilam ,to juz moge pokazac skonczone sukieneczki:
I moje firaneczki,nie nowe bo w jesieni je robilam,wzor o ile sie nie myle z sabriny wydanie specjalne czy cos takiego.
To tyle na dzis,pedze na piatkowe ploty na fb,dla zainteresowanych link !!!
poniedziałek, 02 maja 2011
Majowe robotki ograniczaja sie do grzebania w ziemi,przesadzania,siania,tworzenia nastrojowych lampionow,malowania doniczek itd,itd.Jednakze czasem pogoda robi psikusa wiec pomacha sie czasem i szydelkiem.... Oto kilka migawek z moich ogrodowych wypocin:
Obok moich kwiotkow hand made=kreatywny recykling butelek PET, jak widac nasz niezbedny,ogromnie dekoracyjny watraczek spidermana:-)Ale dziecina sie uparla i coz robic,trzeba patrzec i sie zachwycac.... Robotkowo,nie dzialo sie zbytnio,gdyz jak wyzej wspomnialam,pochlonieta bylam,przetwarzaniem,(raczej bylismy,gdyz maly czlowiek aktywnie uczestniczy we wszelakich robotach ogrodowych,glownie przeszkadzajac....)Jednakze cos tam sie udziargalo.
Komplecik dla malego marynarza,skladajacy sie z majtoszkow,koszulki i beretka w moich ulubionych kolorkach. A to jeszcze ze starszych,wydziarganych dla siebie:-) podczas dlugich ,zimowych wieczorow. I jeszcze upieklismy ,kolejny torcik z masa cytrynowa na bazie bitej smietany,pokryty masa plastyczna marshmallow,wlasnej produkcji.Efekt niezbyt zachwycajacy,zwlaszcza,ze maly pomocnik po ciezkiej pracy z walkiem,oparl sie calym ciezarem na rozany bok,no coz,jakos odratowalismy,poza tym mielismy niewiele barwnikow wiec wyszlo jak wyszlo,
Konczac,pozdrawiam serdecznie moich wiernych czytaczy i dziekuje za zyczenia Swiateczne oraz komentarze!
piątek, 25 marca 2011
Ostatnio uwielbiam dziergac malenkie czapeczki,torebeczki,opaseczki dla malych kobietek,chyba czas zeby pomyslec o siostrzyczce dla mojego malego czlowieka,bo ostatnio zauwazylam,ze moja obecnosc juz przestaje mu wystarczac.Jednak urzad pomyslal i o tym i wspanialomyslnie otworzyl instytucje zwana przedszkolem,gdzie taki maly czlowiek moze zadowolic swoje oczekiwania a mama wreszcie zajac sie praca zarobkowa.Niestety,musimy na ta dobrodusznosc poczekac do wrzesnia,na dzien dzisiejszy zadowolamy sie wypadami na plac zabaw i wzajemnym jakze nudnym towarzystwem.To ostatnie dotyczy glownie mamy,ktora nie zawsze ma ochote tarzac sie po ziemi i strzelac z pistoletu...Wiec kiedy nadejdzie upragniona chwila spokoju,mama sobie dzierga ogladajac koniecznie swinke Pig lub Pata.A takie rzeczy wydziergalam: Truskawkowo:
Torebke z biedronka:-))
A to ze starszych zaleglych prac,mialam sezon chust,zrobilam ich chyba z szesc,rozeszly sie po ludziach
To dzis na tyle i z pisania i ze spokoju,gdyz wlasnie skonczyla sie drzemka i czas tylko dla mamy,chwytamy wiec pilke i pedzimy na plac.Dziekujemy za odwiedziny i komentarze!!!!
czwartek, 17 marca 2011
Tyle czasu mnie tu nie bylo,ze nie wiadomo od czego zaczac.... No coz,powodow bylo wiele,jednym z nich to,ze nie mialam konkretnego polaczenia internetowego,i proba jakiegokolwiek wpisu,graniczylaz cudem,potem problemy takie tam zycia rodzinnego,potem jakis niezrozumialy wstret do robotek,potem to juz nie wiadomo co pisac po tak dlugim okresie nieobecnosci,no ale coz oto jestem...lzejsza o cale 10 kg po mojej cudownej diecie odchudzajacej!!!!!!!!!!!! Zobaczymy co z tego wyniknie,chwytam wiec za lopate,i odkopuje zakurzonego bloga. Zaczynamy od miejca gdzie skonczylismy,czyli bikini:
I komplecik dla dziewczynki,podpatrzony na etsy,ostatnio nabralam checi na dziarganie dla kobietek,moze powodem jest przygnebiajaca szara pogoda,kolorowe niteczki wprawiaja w beztroski nastroj.
Zrobilam jeszcze wiele,wiele rzeczy,ktore musza poczekac na swoja kolejke,gdyz bylby to baaaardzo dlugi wpis!Jeszcze zupelnie nie na temat,moje okolicznosciowe torty.Pierwszy z okazji urodzin mojego synka,a drugi z okazji urodzin meza....
Na koniec,pozdrawiam bardzo serdecznie i dziekuje z calego serca,ze odwiedzilo mnie tyle osob,a teraz biegne poogladac ile natworzylyscie kiedy mnie nie bylo!!!!
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ciekawe z sieci
Decoupage
Deska ratunku
Podziwiam
Zagranicznie
|